Okres letniego przesilenia jest według dawnych rodzimych wierzeń czasem szczególnie magicznym, poświęconym żywiołom wody i ognia... Choć dzisiaj nie widuje się już wielkich płonących ognisk, które swoim blaskiem przedłużały ten szczególny wieczór, jednak w Haczowie można było uczestniczyć w tradycyjnym, również związanym z Nocą Kupały, puszczaniu wianków.

Haczowskie "wianki" zorganizowane zostały przez Gminny Ośrodek Kultury i Wypoczynku w Haczowie oraz Lokalną Grupę Działania "Ziemia Brzozowska" przy wsparciu Gminy Haczów. Były także okazją do zaprezentowania się działających na naszym terenie zespołów, jak: "Adept" z jasionowa i "Kometa" z Haczowa. Z inscenizacją"Calineczki" wystąpili uczniowie ZS we Wzdowie. Scena przy ośrodku kultury gościła również zespół Pakoszowianie z widowiskiem "Sabat Czarownic" oraz pieśniami i tańcami cygańskimi oraz kapelę "Trzcinicoki". Stoiska z regionalnymi potrawami oraz kunsztownie wykonanymi wiankami prezentowały Koła Gospodyń Wiejskich z terenu gminy.

Punktem kulminacyjnym imprezy był oczywiście korowód wiankowy i puszczanie wianków.

Była to niegdyś bardzo ważna wróżba dla każdej panny, jak i kawalera. Na początku wianki plecione były ze zwykłej słomy, w którą wplatano kwiaty. Już w późniejszych czasach dziewczęta zaczęły pleść wiązanki z polnych kwiatów i ziół i osadzały w nich świece. Taki bukiet musiał składać się z siedmiu roślin, które uważano za magiczne: bylicy, łopianu, rosiczki, szałwii, dziurawca, ruty i dziewanny. Wierzono, że w ten sposób odstraszy się złe duchy i uchroni przed chorobą... Drugą częścią tradycyjnej wróżby byli chłopcy, którzy czatowali nieco poniżej przy nurcie, aby wyłowić dla siebie wianek. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady dziewcząt, aby zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. Zarówno szczęśliwiec, jak i właścicielka wianka mogli liczyć na przychylność losu i znalezienie prawdziwej miłości...